Uwielbiam maseczki. Uwielbiam, że wśród tych produktów jest tak duży wybór, przy stoisku z nimi zawsze spędzam najwięcej czasu, bo nie mogę się zdecydować, którą dziś chce wziąć. Kilka dni temu moją uwagę przykuła seria Soraya #foodie. Do wyboru były: nawilżająca melon, wygładzająca jagoda i regenerująca z miodem manuka. Mój wybór padł na tą ostatnią.
Zdecydowałam się na maseczkę regenerującą, która zawiera pochodzący z Nowej Zelandii miód manuka. Miód ten słynie z dobroczynnych właściwości i wpływu na kondycję skóry. A tego właśnie potrzebuje teraz moja cera (normalna, lekko wrażliwa na policzkach). Cena za opakowanie waha się od 3 do 4,5zł zależnie od sklepu. W jednym opakowaniu są dwie porcje produktu.
Maseczka ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję. Pachnie miodem, zapach jest ewidentnie sztucznie wspomagany za co produkt ma u mnie minusa. Po nałożeniu na twarz należy ją trzymać 10 minut, a następnie wmasować pozostałości w skórę aż do wchłonięcia. Po użyciu na skórze bardzo długo utrzymuje się tłusty film. Całość wchłonęła się u mnie dopiero po godzinie.
Po użyciu kosmetyku skóra na długo pozostała miękka i gładka. Nie zauważyłam żadnego podrażnienia mimo, że na początku produkt wywołał lekkie szczypanie na policzku. Ostatecznie w mojej opinii produkt zasłużył na trzy gwiazdki.
A czy Wy używałyście tej lub innej maseczki z tej serii? Podzielcie się wrażeniami w komentarzu.
Zdecydowałam się na maseczkę regenerującą, która zawiera pochodzący z Nowej Zelandii miód manuka. Miód ten słynie z dobroczynnych właściwości i wpływu na kondycję skóry. A tego właśnie potrzebuje teraz moja cera (normalna, lekko wrażliwa na policzkach). Cena za opakowanie waha się od 3 do 4,5zł zależnie od sklepu. W jednym opakowaniu są dwie porcje produktu.
Maseczka ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję. Pachnie miodem, zapach jest ewidentnie sztucznie wspomagany za co produkt ma u mnie minusa. Po nałożeniu na twarz należy ją trzymać 10 minut, a następnie wmasować pozostałości w skórę aż do wchłonięcia. Po użyciu na skórze bardzo długo utrzymuje się tłusty film. Całość wchłonęła się u mnie dopiero po godzinie.
Po użyciu kosmetyku skóra na długo pozostała miękka i gładka. Nie zauważyłam żadnego podrażnienia mimo, że na początku produkt wywołał lekkie szczypanie na policzku. Ostatecznie w mojej opinii produkt zasłużył na trzy gwiazdki.
A czy Wy używałyście tej lub innej maseczki z tej serii? Podzielcie się wrażeniami w komentarzu.

Ja również uwielbiam maseczki, jednak często wywołują u mnie podrażnienia :(
OdpowiedzUsuńPolecam maseczki z Ziaji i Bielendy. Są bardzo delikatne
Usuńfajnie ze u ciebie jest zawsze obiektywnie
OdpowiedzUsuńBardzo mi miło, że tak myślisz. Ciężko by opinia jednej osoby była obiektywna, ale przy recenzjach staram się patrzeć na produkty jak najszerzej 😊
UsuńTakie szczypania na początku właśnie nie lubię, ale dobrze, że obyło się bez podrażnień
OdpowiedzUsuńNigdy tej akurat nie stosowałam, ale ogólnie od maseczek jestem uzależniona ;)
OdpowiedzUsuńA masz jakąś ulubioną maseczkę, którą mogłabyś polecić czytelniczki?
UsuńMiałam balsam z tej serii i tak średnio mi pasował.
OdpowiedzUsuńNie znam tej maseczki, ale bardzo wiele maseczke wywołuje u mnie podrażnienia i pòźniej mam przez kilka godzin całą czerwoną twarz. ;)
OdpowiedzUsuńNic nie moge używać z tj firmy bo mam po prostu uczulenie xd
OdpowiedzUsuńOpis brzmi fajnie. Trzeba sprawdzić czy zadziała.
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się Twój styl pisania! :)
OdpowiedzUsuń